sobota, 22 września 2012
Autumn
Dziś jest początek astronomicznej jesieni. Nie wszyscy się z tego faktu cieszą. Akurat ta pora roku nie ma zbyt wielu zwolenników. Ja do tego wąskiego grona należę, ponieważ jesień lubię.
Poznań stał się dzisiaj wyjątkowo piękny, zatem nie pozostało mi nic innego, jak uwiecznić ten jesienny krajobraz i się nim z Wami podzielić!
piątek, 21 września 2012
The City is delicious!: Manekin
Gdzie jeść? Co jeść? Któremu lokalowi
ulec, a który omijać z daleka? A może zaoszczędzić pieniądze i samemu coś
przygotować? Jako wielkie (na szczęście nie dosłownie ;)) fanki jedzenia
przedstawiamy kolejny cykl, w którym będziemy próbować, smakować, zachwycać się
lub ostro krytykować, brudzić garnki i podgrzewać atmosferę. Bon appétit!
Manekin
Moja miłość do naleśników zaczęła się około marca tego roku, kiedy
usłyszałam relację od osoby zachwycającej się wystrojem pewnego lokalu.
Decyzję, iż nie spocznę dopóki tam nie pójdę, ugruntowała we mnie Kasia, gdy na
moje pytanie „Czy wiesz gdzie to jest?” zwyczajnie odpowiedziała, że stołuje
się tam niemal co tydzień.
Naleśnikarnia Manekin wywodzi się z Torunia i zawędrowała już między
innymi do Łodzi, Gdańska oraz (a jakże!) do Poznania. Nazwa jest jak
najbardziej adekwatna do wystroju wnętrza. Już przy wejściu czekają na nas
charakterystyczne postaci znane z witryn sklepowych. Modnie ubrane, każda w swojej unikalnej
pozie, czasem sprawiają wrażenie, jakby tylko na chwilę głęboko się zamyśliły i
znieruchomiały. Nie tylko one nadają klimat całemu miejscu. Na ścianach wiszą
kolorowe tapety lub obrazy ze scenami przywodzącymi na myśl zwariowany świat
„Alicji w Krainie Czarów”.
Naleśnikarnia jest dość duża. Znajdują się tu cztery różne tematycznie
sale (w tym w jednej z nich, na piętrze, za przeszklonymi drzwiami wydzielono miejsce
dla palących), a gdy robi się ciepło można wyjść na dwór i zjeść na świeżym
powietrzu. Mimo to, w weekendy po godzinie 15:00 trudno znaleźć wolny stolik.
Nie ma także możliwości wcześniejszej rezerwacji miejsc. Jeśli jednak
koniecznie uparliście się tego dnia na naleśniki, zamówcie po prostu danie na
wynos ;)
Menu to nie tylko pancakesy, ale także zupy podawane tradycyjnie w wydrążonym
chlebie, zmodyfikowane dania kuchni włoskiej, gdzie makaron zastępowany jest
pokrojonym naleśnikiem (byłam w szoku, kiedy to usłyszałam – wcześniej jadłam lasagne
i byłam święcie przekonana, że zrobiona jest z normalnych płatów makaronu!)
oraz sałatki i desery. Do picia szczególnie polecamy świeżo wyciskane soki z
jabłek lub pomarańczy, a także koktajl robiony każdego dnia z innych owoców
(np. truskawek, malin, jagód).
Wielu moich znajomych omijało Manekina, jedynie z daleka podziwiając
wystrój wnętrz i żyjąc w przekonaniu, że skoro lokal został tak magicznie
urządzony, to ceny również muszą być „magicznie” wysokie. Wyprowadzam więc z
błędu – cena naleśnika waha się już od 7 do niecałych 15 złotych. W zamian
dostaniemy naprawdę smaczne danie i gwarantuję Wam, że nie wyjdziecie stamtąd
głodni! Porcje są duże i sycące. Rzadko udaje mi się zjeść całego naleśnika,
często już w połowie zaczynam się zastanawiać, jak ja później wstanę z tak
pełnym żołądkiem? :)
Z pełną ofertą można zapoznać się przez Internet ze strony http://manekin.pl . Na stronie znajdują się również
informacje o konkursach, piękne zdjęcia wnętrz, a także gratka dla
książkofilów, bowiem Manekin angażuje się w promowanie tzw. bookcrossingu.
Zatem – czy polecamy?
Jak najbardziej! ;)
Manekin Poznań, ul. Kwiatowa 3
nd – czw
10:00 – 22:00
pt – sb 10:00 – 23:00
https://www.facebook.com/pages/Manekin-Poznań-Fan-Page/środa, 19 września 2012
Uwolnić książki! czyli Miejski Regał Książkowy
Czy książki zalewają już Wasz
dom lub mieszkanie? Spadają z półek, zalegają na podłodze, bo nie mieszczą się
na regale? A może nie macie co czytać, ale jednocześnie nie chcecie wydawać
pieniędzy na, skądinąd, drogie pozycje?
Jeśli jesteście z Poznania lub okolic, mam dla Was dobrą wiadomość – wreszcie i
w naszym mieście zawitały Miejskie Regały Książkowe!
Na czym to polega? To proste:
możecie zupełnie za darmo i beż żadnych formalności wziąć z tego regału
książkę, która Was zainteresuje. Nie musicie jej zwracać! Nie musicie także
przynosić nic w zamian (chociaż dobrze by było, bo w przeciwnym razie już
niedługo nie będzie co brać). Jeśli chcecie sprawić sobie więcej miejsca na
półce, macie książki, których już nie czytacie, a tylko zbierają kurz, bądź
jeśli przeczytaliście tak wspaniałą książkę, że chcecie się nią podzielić z
innymi – przynieście i postawcie w jednym z czterech Miejskich Regałów
Książkowych.
| Regał przy Arsenale |
Akcja trwa już od soboty 15
września, a pod koniec tego roku zostanie ocenione zainteresowanie, jakim
cieszy się wśród mieszkańców. Jeśli będzie ono zadowalające, miasto postawi
kolejne regały. Już teraz możecie się na nie natknąć przy Galerii Miejskiej
Arsenał, na ulicy Fredry naprzeciw Collegium Maius, w Bibliotece Raczyńskich
oraz niedaleko Teatru Polskiego. Wszystkie są odporne na niesprzyjające warunki
atmosferyczne, jednak niektóre, w obawie przed wandalami, będą chowane na noc. Pierwsze
egzemplarze książek, które się zawitały na półkach, były zakupione przez
miasto, ofiarowane przez Wydawnictwo Miejskie Posnania lub też pochodzi ze
zbiórki przeprowadzonej wśród urzędników miasta. Miasto zobowiązało się również
do zapewniania „zaopatrzenia” dla regałów, gdyby okazało się, iż więcej jest
biorców niż dawców.
| Regał na ul. Fredry |
Osobiście pomysł bardzo mnie
ucieszył. W końcu i Poznań doczekał się akcji mającej promować czytelnictwo. W
dodatku pojawiła się ona w bardzo odpowiednim dla mnie momencie – książki
wprost zalewają mi pokój i piwnicę (już nie mam gdzie je chować), jednak nie
mogę się powstrzymać przed nałogowym kupowaniem nowych egzemplarzy ;) Zaraz
więc zaniosłam pierwsze jedenaście tomów do regału przy Arsenale. W zamian
znalazłam prawdziwą (jak dla mnie) perełkę – kryminał „A.B.C.” pani Christie :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)